Ośrodkiem miasta średniowiecznego był duży plac targowy, rynek. Z niego rozchodziły się drogi. Zabudowa miasta początkowo niewiele różniła się od wiejskiej, tyle ze domy stały ciaśniej. Zaludnienie przeciętnego miasta w XII wieku nie przekraczało liczby kilkuset mieszkańców. Tylko wyjątkowo duże ośrodki miały ich po kilka Wymień wszystkie elementy średniowiecznego miasta. Potrzebuję NATYCHMIAST muszę z tego zrobić plakat lub makie… Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie. Proszę o zapoznanie się w Internecie z hasłem w wyszukiwarce: plan klasztoru cysterskiego i porównać go z planem Grudziądza. W tym komunikacie posłużyłem się planem z publikacji Ryszarda B. Kucharczyka, Zamek Grudziądzu. Część druga, Grudziądz 2012, s.17: fot. 14. Zamek Zakonu i średniowiecznego miasta, mapa całego Grudziądza 2. Na odwrocie znajduje się szczegółowy plan średniowiecznego miasta, główne atrakcje przedstawione na zdjęciach lotniczych oraz szczegółowa mapa Simi. Symi to piękna, urocza wyspa na północ od Rodos, z malowniczymi miejscami i kolorowymi, urokliwymi domami. Gdańsk – Geneza średniowieczneGo miasta i portu. wyniki badań milenijnych przegląd archeologiczny Vol. 65, 2017, pp. 133-149 pl issn 0079-7138 doi: 10.23858/pa65.2017.011 over twenty years after the millennial studies had begun the researchers recognised and scientifically reconstructed Cel lekcji: dowiemy się, jak powstawały średniowieczne miasta i wsie. Poznamy życie średniowiecznych mieszczan i chłopów. Opis lekcji: praca z tekstem przygotowanym przez nauczyciela i podręcznikiem, zapisanie notatki, praca z materiałem dostępnym na platformie epodreczniki.pl Przebieg lekcji: 1. Zacznij od przepisania tematu i celu Najnowsze pytania z przedmiotu Historia Witam pomoże ktoś potrzebuje zadanie na historię DAJE NAJJ Napisz prace na dwie kartki A4 na temat: Prawa człowieka oraz ich ochrona w Polsce i na świecie. Górczak Z., Najstarsze lokacje miejskie w Wielkopolsce (do 1314 r.), Poznań 2002. Górczak Z., Rozwój możnowładztwa wielkopolskiego w drugiej połowie XV i początkach XVI wieku, Poznań 2007. Guldon Z., Lokacje miast kujawskich i dobrzyńskich w XIII–XVI w., „Ziemia Kujawska” 2, 1968. Upadek Konstantynopola. Dzień żałoby dla wszystkich chrześcijan. Dodano: 29 maja 2022, 20:45. Mehmed II wkracza do Konstantynopola Źródło: Wikimedia Commons. Historia Cesarstwa Bizantyńskiego zakończyła się 29 maja 1453 roku. Po długim oblężeniu upadł ostatni skrawek wielkiego niegdyś imperium. Konstantynopol został zdobyty W l. 80. XVIII w. dochody miasta były niższe niż w pobliskim Leżajsku czy Ropczycach. W 1790 w Rzeszowie mieszkało 3,3 tys. osób, w tym 1,6 tys. Żydów, zaś liczba domów w mieście wynosiła 327. Na przeł. XVIII i XIX w. życie ekonomiczne opierało się na handlu artykułami rolnymi i bydłem, a także drobnej wytwórczości. 7mfbP1. zapytał(a) o 20:54 Opisz wygląd średniowiecznego miasta. bardzo proszę o tego jak najszybciej. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 01:30 Miasta średniowieczne charakteryzowały się centralnie położonym rynkiem, centrycznym lub szachownicowym układem ulic, murami obronnymi. W renesansie budowano miasta, których struktura zabudowy i architektura były odpowiednie dla celów obronnych. Rozwinęła się zabudowa wokół głównego placu miasta, który miał kształt prostokąta o proporcjach zbliżonych do 1/1,5. W okolicach rynku budowano kamienice dla mieszczan, a ratusz stanowił jedną z największych budowli miasta. W dobie baroku natomiast istotną ideą stało się upiększanie miast. Jednym ze sposobów ubarwienia monotonii, kamienic, placów i ulic, stało się zakładanie parków i ogrodów. Budowano wówczas duże place, które pełniły rolę miejsc przeznaczonych na życie towarzyskie. Zmieniła swoją rolę dzielnica rezydencjalna, którą przeniesiono poza obręb miasta, gdzie zaczęła pełnić funkcję reprezentacyjną. Lokacja miasta średniowiecznego musiała spełniać podstawowe warunki obrony. Na obszarze dawnego kmperium rzymskiego w miejscu starych rzymskich miast i obozów powstały nowe miasta np. Aosta .. Początkowo miały one prawidłowy układ obozu, orientowany według stron świata, przecięty dwiena prostopadłymi arteriami oraz szereg prostokątnych działek. Z biegiem czasu układ zabudowy stawał sięcoraz bardziej swoboeny, zatracał siędawny, prosty przebieg ulic. Rozplanowanie miasta Sredniowiecznego ściśniętego murami obronnymi akcentowało główny element kompozycyjny układu - prostokątny rynek - znajdujący się przy głównych ulicach różniżcych sięod innych szerokością i zabudową oraz sposobem przeprowadzenia . Stanowił on podstawowy węzeł komunikacyjny wewnątrz miasta. Rynek otoczony wieńcem domostw najznakomitszych obywateli, skupiał najważniejsze budowle publiczne: kościoły, sukiennice, ratusz. Znakomitość ratusza podkreślały wierze ratuszowe, stając się ważnym akcentem sylwety średniowiecznego miasta. Wąskie, tworzące siatkę prostokątów i wieloboków uliczki oblepione ciasną obudową prowadziły z rynku ku bramom. Bezpieczeństwo miasta, jego zamożność i ważność reprezentowały mury obronne z całym systemem wież, bram i baszt - obwarowane na zewnątrz wałami z fosą napełnioną wodą i ogrodzone częstokołem. Grube, potężne i wysokie mury miały na górze od wewnątrz uskok tworzący kryte przejście dla straży miejskiej, wieńczyły je zębate wycięcia - zwane blankami. Drewnianą konstrukcję wysuniętą na wspornikach na zewnątrz muru - zwano hurdycją. Ułatwiała ona pionową obronę przed napastnikami przez otwory w podłodze. Konstrukcję o podobnej zasadzie, ale murowaną wysuniętą na konsolach zwano machikułą. Na terenie Polski starsze grody obronne wznoszono na terenach trudno dostępnych , wśród bagien , nad rzekami , rzadziej na wzniesieniach . Rozwój wymiany towarowej spowodował powstanie osad targowych położonych przy traktach. Osady te nie miały własnych umocnień i były powiązane z grodami. Nowo powstające miasta były lokalizowane na prawie niemieckim - były z góry zaplanowane, miały prawidłową sieć komunikacyjną , regularnie przeprowadzony podział działek budowlanych. Do szybszego rozwoju miast w Polsce przyczyniło się zastosowanie cegły co pozwoliło na szersze stosowanie konstrukcji murowych i umożliwiło fortyfikację większych terenów nawet na obszarach , których dotychczas nie można było bronić. 1 Też mam to na zadanie :P2 Też proszę o odpowiedź :D blocked odpowiedział(a) o 01:27 Miasta średniowieczne. ~~~~~~~~~~~~~~~~ Lokacja miasta średniowiecznego musiała spełniać podstawowe warunki obrony. Na obszarze dawnego imperium rzymskiego w miejscu starych rzymskich miast i obozów powstały nowe miasta np. Aosta .. Początkowo miały one prawidłowy układ obozu, orientowany według stron świata, przecięty dwiema prostopadłymi arteriami oraz szereg prostokątnych działek. Z biegiem czasu układ zabudowy stawał się coraz bardziej swobodny, zatracał się dawny, prosty przebieg ulic. Rozplanowanie miasta średniowiecznego ściśniętego murami obronnymi akcentowało główny element kompozycyjny układu - prostokątny rynek - znajdujący się przy głównych ulicach różniących się od innych szerokością i zabudową oraz sposobem przeprowadzenia . Stanowił on podstawowy węzeł komunikacyjny wewnątrz miasta. Rynek otoczony wieńcem domostw najznakomitszych obywateli, skupiał najważniejsze budowle publiczne: kościoły, sukiennice, ratusz. Znakomitość ratusza podkreślały wierze ratuszowe, stając się ważnym akcentem sylwety średniowiecznego miasta. Wąskie, tworzące siatkę prostokątów i wieloboków uliczki oblepione ciasną obudową prowadziły z rynku ku bramom. Bezpieczeństwo miasta, jego zamożność i ważność reprezentowały mury obronne z całym systemem wież, bram i baszt - obwarowane na zewnątrz wałami z fosą napełnioną . [LINK] ss80 odpowiedział(a) o 17:11 też to mam na zadanie ?:D Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Sandomierz – miasto nad Wisłą, które w ostatnich latach może kojarzyć się nam z ojcem Mateuszem, bohaterem popularnego serialu o księdzu detektywie. Jest to miasto jednak wielce przyciągające pod względem atrakcji, zabytków oraz historii. Spokojnie może konkurować z malutkimi miasteczkami z Włoch i Francji. Szczególnie Stare Miasto i rynek położone na wysokiej skarpie, otoczone wysokimi, średniowiecznymi murami. Tym razem nie RAZEM, lecz prawie osobno. Wybrałem się na jednodniówkę z Anią i Marcinem ( w celu poznania na własnej skórze, opowieści o pięknej starówce Sandomierza. Wyjazd udany, pełen atrakcji i zaskoczeń i fantastycznej pogody. Miejsc godnych uwagi jest wiele, ale ja postaram się Wam pokazać dziesięć, których po prostu nie można ominąć! RATUSZ w rynku Podobny do wielu, a może jedyny w swoim rodzaju? Obecny renesansowy ratusz został wybudowany w drugiej połowie XVI wieku na murach starszego z XIV wieku. Ratusz w większości jest budynkiem ceglanym z wysoką attyką, zakrywającą brzegi dachu. Obecnie w Ratuszu mieści się Muzeum Okręgowe mające w swoich zbiorach ekspozycję historyczno-artystyczną (trochę przypomina mi to sytuację w ratuszu z Tarnowa). Wyposażony w reprezentacyjne meble późnorenesansowe, barokowe, dokumenty, pieczęcie sandomierskie, akt lokacyjny z XIII wieku oraz tzw. Szachy Sandomierskie. Ratusz pełni różne role. Parter to wspomniane Muzeum Okręgowe, pierwsze piętro Sala Ślubów oraz sale Rady Miasta, a w podziemiach, urządzony przez Sandomierskie Stowarzyszenie Kulturalne – klub „Lapidarium”. RYNEK Jak to rynek, wyznacza centrum średniowiecznego miasta, lekko pochyły, otoczony szachownicą osadzonych w około wąskich uliczek. Z każdej strony prostokątnego placu znajdują się ciekawe, warte uwagi obiekty. W południowej części pomnik z 1865 roku „Cara Oswobodziciela”, upamiętniający stłumienie powstania styczniowego. Miejsce pamięci ofiar II Wojny Światowej, kolumna z posągiem Madonny Niepokalanej z 1776 roku. KAMIENICE Kamienice przy rynku również mają wartość historyczną, kryjące w sobie elementy gotyku, pamiętające wiele ważnych dla miasta wydarzeń. Wznoszone od XV wieku zachowały wiele detali architektonicznych. Szczególnie warto zatrzymać się przy budynkach nr 5 – zwana konwiktem Boboli. W XVIIw. Pełniła rolę internatu dla młodzieży uczącej się w Colegium Gostrominum. Kamienica Oleśnickich nr 10, w której w 1570 roku, przedstawiciele braci czeskich, kalwinów i luteran zawarli zgodę sandomierską, uznawaną za najbardziej wiekowy akt ekumeniczny w Europie (znowu ta Polska „NAJ”). Następnie kamienica nr 14 – dom Mikołaja Gomółki, polskiego kompozytora. Również kamienice: 12, 23, 27, 31. MAŁY RYNEK Limanowa ma mały rynek, Nowy Sącz i Kraków też mają mały rynek – inaczej w Sandomierzu być nie mogło. Niewiele mniejszy od położonego kilkanaście metrów rynku głównego. To miejsce przeznaczone na okolicznościowe targi i festyny regionalne dla mieszkańców i turystów. W upalne dni lata idealne miejsce na odpoczynek i ochłodzenie, na środku rynku znajduje się dwuczęściowa fontanna. SANDOMIERSKIE LOCHY Tu było dość zabawnie. Zostałem wydelegowany z naszej małej grupy podróżniczej, żeby zejść z wycieczką do podziemi Sandomierskich. Jako, że taka wycieczka trwała prawie godzinę, w tym czasie Wędrowne Motyle zbierały materiały z innych miejsc w okolicach rynku. Legenda głosi, że drążone przez dziesiątki lat lochy ciągną się od starego miasta aż po podmiejskie wioski Kobierniki i Karkówkę, a śmielsi twierdzą, że nawet do zamku w Baranowie Sandomierskim, czyli tunele muszą przebiegać pod korytem Wisły. Przewodnik po wąskich tunelach podziemnego Sandomierza rozpoczyna zapewne za każdym razem opowieść o Halinie Krempiance, córce kasztelana Jana z Krempy. Kolejna legenda głosi, że Halina udała się do otaczających Sandomierz Tatarów by namówić ich do ataku na miasto tajnymi przejściami, które miała im wskazać. Opowiadając wodzowi najeźdźczych wojsk historię jakoby mieszkańcy wyrządzili jej wiele krzywd, przekonuje do siebie i wraz z licznym oddziałem tatarów skuszonych obietnicą łatwego łupu, wchodzi do lochów miasta. Wtedy to obrońcy miasta zasypują żywcem wszystkich znajdujących się w podziemiach wraz z córką kasztelana. Obecnie ponad 470 metrów trasy podziemnej pełni rolę atrakcji turystycznej. To istny labirynt wąskich, krętych, wielokondygnacyjnych korytarzy, sal i piwnic. SYNAGOGA Wybudowana na przełomie XVI/XVII wieku. Przechodziła liczne pożary zmieniając swój wygląd w zależności od trendów w danych okresie historycznym. W czasie wojny oczywiście została dotkliwie zdewastowana, a obecnie pełni rolę Archiwum Powiatowego. ZAMEK Według badań archeologicznych już w X wieku istniał w tym miejscu drewniany gród książęcy. Dopiero w XIVw. Kazimierz Wielki zlecił wybudowanie nowego, murowanego zamku, okazale górującego nad miastem. Niedługo po powstaniu, bo w 1525 roku został przebudowany w piękną rezydencję renesansową, a następnie ponownie dopieszczany architektonicznie przez samego Santi Gucci. BRAMA OPATOWSKA Prawdopodobnie najlepiej zachowana gotycka brama miejska w Polsce. A to już duży plus! Wraz z rozpoczęciem budowy murowanego zamku, Kazimierz Wielki zlecił i ufundował Bramę Opatowską. Jest to jedyna brama jak pozostała na terenie Starego Miasta, po trzech których już nawet śladów ciężko nam szukać (Krakowską, Zawijchowską i Lubelską). Na bramę można wejść bardzo wąskimi, stromymi schodkami, otwierając przed sobą wspaniałą panoramę Sandomierza. UCHO IGIELNE Można powiedzieć i faktycznie też tak jest, że to jedna z mniejszych bram jakimi można było dostać się do miasta. Ucho Igielne znane również pod nazwą „Furta Dominikańska” mieści się w murach, skrzętnie schowane w pobliżu bramy Opatowskiej. Swego czasu służyło braciom dominikanom do porozumiewania się między swoimi dwoma klasztorami, tym znajdującym się po za murami miasta i tym wewnątrz obwarowań. Stąd blisko jest do ostatniego miejsca według mnie godnego uwagi i krótkiego spaceru. Do Wąwozu Królowej Jadwigi. WĄWÓZ KRÓLOWEJ JADWIGI Jeden z większych wąwozów podmiejskich w jakich byłem. To atrakcja naturalna – malownicza i różnorodna. Lessowy wąwóz otaczają wysokie, strome ściany porośnięte na wierzchołkach gęstymi drzewami, obnażającymi swoje korzenie, tworząc długi tunel przypominający trochę lasy namorzynowe. Idealne miejsce na zakończenie jednodniowej wycieczki po Sandomierzu. Oczywiście atrakcji w tym mieście jest wiele, wiele więcej jak chociażby pominięta Bazylika Katedralna czy kościół św. Ducha . Jednak to jest moje (nie nasze) TOP 10 na „jednodniówkę”. Dobrym pomysłem jest też połączenie wyjazdu do Sandomierza z, ruinami wysadzonego przez właściciela zamku w Ossolinie, oraz położonymi niedaleko ruinami zamku Krzyżtopór. Jak się okazało, przy okazji innego wyjazdu, największymi ruinami zamku na terenie Polski w jakich byliśmy. BAZYLIKA KATEDRALNA 1148 – najstarszy znany zapis dotyczący świątyni ufundowanej prawdopodobnie przez Bolesława Krzywoustego około roku 1120– pochodzący z bulli papieża Eugeniusza III. 1191 – Kazimierz Sprawiedliwy nadaje kościołowi prawa kolegiaty. Pierwszym prepozytem kolegiaty został Wincenty Kadłubek, kustoszem natomiast Czesław Odrowąż. 1303– kolegiata zostaje ograbiona. Inspiracja przypisywana jest Janowi Muskacie. 1360 – przebudowa świątyni w stylu gotyckim. 1375 – biskup Florian Mokrski funduje ołtarz św. Jadwigi. 1478 – 26 lipca, chrzest królewny polskiej Barbary Jagiellonki w obecności króla Kazimierza IV Jagiellończyka i królowej Elżbiety Rakuszanki KOŚCIÓŁ ŚW. DUCHA Początki kościoła związane są z rokiem 1222. Wtedy to kasztelan krakowski Żegota herbu „Topór” ufundował w Sandomierzu kościół i klasztor dla zgromadzenia kanoników regularnych de Saxia, zwanych Duchakami. Kompleks wybudowany został ostatecznie ok. 1303 r. Zadaniem zakonników było prowadzenie szpitala i przytułku dla najuboższej części społeczności miejskiej. Na utrzymanie zakonników, kościoła, zabudowań i podopiecznych fundator darował wieś Żyć, obecnie pod nazwą Szewce. Oryginalny kościół spłonął w czasie najazdu Litwinów w 1349 roku. Odbudowany został w końcu XIV w. Następnie wielokrotne pożary niszczyły jego zabudowę: 1525, 1612, 1633, 1647, 1759. Kolejne duże zniszczenia to działania wojenne z 1809 r. Fekalia Jeśli kiedykolwiek myśleliście, że średniowiecze to raczej szara i smutna epoka, tysiącletni lapsus w dziejach ludzkości, to zapewne mieliście przed sobą obraz brudnych miast, wstrętnych choróbsk i powszechnej degrengolady, której ulegała ludzkość. Nie inaczej było w XIII-wiecznym Wrocławiu, którego ulice bynajmniej nie były usrane… usłane różami. Domniemam, że znacie zwyczaj ogłaszania wylewania nieczystości na ulicę. Czy to z parteru czy z piętra wszystkie pomyje wydostawały się nie rurą ściekową jak dziś, a po prostu wiaderkiem przez okno. I tak nawet do początków XX wieku! Analogicznie trzeba było oznajmić swą prezencję sławetnym „Idzie się!”, aby choć trochę zminimalizować prawdopodobieństwo spotkania się z poranną kupą lub szczynami sąsiada. Legendy Wrocławskie – Ostrów Tumski Otóż fekalia trafiały przed dom i co później? Cóż, płynęły dopóki mogły…, bowiem śmierdzące i oklejone wszelkiej maści gównem ulice posiadały rynsztok, jednak jego funkcjonalność możemy poddać pewnym wątpliwościom. W każdym razie jeśli kupeczki nie dokleiły się do wielkiej skorupy, kończyły swoją drogę w Odrze, bądź Oławie. Aby móc poruszać się po ulicy, budowano więc pomosty i kładki z drewnianych bali. Niestety i one często tonęły we wszechobecnych nieczystościach. Ostrów Tumski we Wrocławiu – Wyspa Katedralna Z pomocą przychodził zatem piasek! Jeśli kiedykolwiek zastanawiały różnice w poziomach wzniesienia w miastach o korzeniach, na przykład średniowiecznych to wina lub jak kto woli zasługa odpadów bytowych, które zasypywano właśnie nim. Dla unaocznienia tego zjawiska wyobraźcie sobie, że poziom terenu w II połowie XIII wieku we Wrocławiu podniósł się aż o 3 metry! Być może właśnie teraz zdacie sobie sprawę skąd w muzeach cała masa przeróżnych artefaktów, od monet po grzebienie. Zwierzyna Do sielankowej wizji Wrocławia obklejonego śmierdzącą mazią dodać musimy również trzodę chlewną, chodzącą wszędzie i jedzącą wszystko: ścieki z rzeźni, piekarni, dosłownie cały syf zewsząd! Wszystkie nieczystości z miasta lądowały w jednej puli. Od 1501 roku próbowano sobie poradzić przynajmniej ze zwierzętami hodowlanymi narzucając obowiązek zatrudnienia pasterza do ich wypasu. Niestety walka ze zwierzęcym łajnem była walką z wiatrakami. Dopiero w 1804 roku definitywnie zakazano hodowli w obrębie miasta. 10 miejsc we Wrocławiu, które warto zobaczyć! Śmieci Dokumenty podają, że średniowieczny Wrocław posiadał własną brygadę śmieciową już (albo dopiero) w XIV wieku, ale co z tego! Mężczyźni zwani wózkarzami odbierali śmieci spod drzwi kamieniczek na trasie wyznaczonej przez władze miasta, lecz cała akcja sprzątania szła im jak krew z nosa. Aczkolwiek to była przyjemna część pracy, bowiem druga część obowiązków dotyczyła opróżniania nieczystości z wychodków. Na znak przeprowadzania całej akcji przed domem rozpalano ogień, aby uchronić przypadkowych przechodniów przed wszystkimi komponentami całego zajścia. Odchody wywożono poza miasto, jednak nierzadko wózkarze byli atakowani przez samych mieszkańców! Niewdzięczni. Jednym słowem wózkarze mieli po prostu przesrane. Aby uniknąć kolejnej epoki lodowcowej z miasta wywożono również i śnieg… W XV wieku na ulicach Wrocławia pojawiło się dwadzieścia wozów zaprzęganych już końmi, a nie siłą ludzkich mięśni. Na wysypisko śmieci natomiast wybrano tereny poza obrębem murów miejskich – niedaleko dzisiejszego Placu Muzealnego (przy dawnym Stawie Mysim). Niewesoło było żyć w średniowiecznym Wrocławiu, ani renesansowym i później też było niewesoło, o! 26 maja 1744 wraz z wprowadzeniem w życie regulaminu dotyczącego utrzymania porządku w mieście. Zabraniał on wyrzucania śmieci przez okno i nakazywał dbać o czystość przed domem, sytuacja miała się nareszcie poprawić. Niestosowanie się groziło wysokimi karami, ale przyzwyczajenia ludzkie były silniejsze. Na prawdziwe efekty średniowieczny Wrocław musiał czekać długo. Jeszcze w 1790 roku Goethe określił go jako miasto „hałaśliwe, brudne i śmierdzące”. Higiena Wszechobecny odór zgnilizny i kurz świdrujący w nozdrzach – tak rysuje się przed nami obraz średniowiecza. Pojęcie higieny w takich warunkach nie było zupełnie nieznane, wbrew powszechnej opinii, ale nasi przodkowie raczej z tym nie przesadzali. Istniały miejskie łaźnie, które stały otworem dla spragnionych czystości i wszelkich doznań mieszkańców. Bardziej przystępną formą jednak była kąpiel w jeziorze czy rzece. Jeśli już o łaźniach mowa to walory samego miejsca podnosiły kobiety lekkich obyczajów, które nierzadko fundowały owe „wszelkie doznania”. Ślady (prawdopodobnie) jednej ze średniowiecznych łaźni odkryto na ulicy Kazimierza Wielkiego 45, co tylko potwierdza że brak higieny w tamtych czasach jest mitem. Stargard – Gotyk ceglany i mała zbrodnia przeciwko architekturze Ciekawe jest również to, że Wrocław miał dostęp do bieżącej wody już w XIII wieku. Studnie zaś znajdować się miały podobno na każdej parceli. Od połowy XIV wieku za to miasto szczyciło się posiadaniem glinianych wodociągów, co było ewenementem w tej części Europy. Sytuacja na przestrzeni wieków nie wyglądała jednak różowo, bo w 1824 roku tylko Wyspa Katedralna i kilka domów w obrębie miasta mogło cieszyć się zdatną do picia wodą. Oznacza to tylko tyle, że miasto rozwijało się, a wodociągi stały w miejscu. Niestety nie istnieje żaden związek licznych studni z czystością w mieście. Pierwsze instalacje kanalizacyjne w mieście związane były z powstawaniem średniowiecznych klasztorów i odprowadzały nieczystości do Odry. Kupeczki i inne takie płynęły sobie zaledwie nieco ponad 1,5 kilometrowym odcinkiem zahaczając ulice: Uniwersytecką, Szewską, Antoniego Cieszyńskiego, Kuźniczą i Odrzańską. Dla porównania nadmienię, że sieć kanalizacyjna we Wrocławiu w czasie II wojny światowej liczyła 838 kilometrów. Fosa W XIII wieku we Wrocławiu, przed pierwszym pierścieniem murów miejskich (obecnie ulice Nowy Świat, Białoskórnicza, Kazimierza Wielkiego i Klemensa Janickiego) wykopano fosę, która nie bez powodu w ciągu wieków nazwana została Czarną Oławą. Budowa drugiego pierścienia wraz z rozwojem miasta w XIV wieku zdegradowała funkcję rzeki z militarnej do gospodarczej. Brzegi szybko wypełniły się domkami, które zasiedlał wrocławski margines, a pośród całej śmietanki swoje siedziby mieli różnej maści rzemieślnicy. W zasadzie już chyba to wystarczyłoby, aby totalnie zasyfić płynącą wartkim nurtem rzekę, ale nie. Oczywiście do domów dołączano wychodki z których nieczystości spływały właśnie tam; odpadki i śmieci – do rzeki, konie – do rzeki, wszystko lądowało w rzece. Oh jak zwodnicze było myślenie, że nurt zabierze wszystko ze sobą! Nic bardziej mylnego. Dodajmy do tego jeszcze wizję pomostów wychodzących z domów do rzeki. Jako, że Czarna Oława miała funkcję gospodarczą samo przez się rozumie się, że to właśnie ona dostarczała wodę mieszkańcom Wrocławia. Tak, dokładnie tak jak myślicie – załatwiali się do niej, a potem pili. To znaczy, mniej więcej. A w sumie to więcej niż mniej… Legendy o zamku w Malborku Niestety wysoki poziom rzeki zaczął opadać, a wszystko to czego nurt ze sobą nie zabrał, osadzało się tworząc warstwę cuchnącego mułu. Z biegiem lat życiodajna rzeka stała się największym przekleństwem mieszkańców Wrocławia, a jej fetor był nie do zniesienia. Nie tylko upalne dni odciskały piętno na mieszkańcach miasta, albowiem Czarna Oława stała się wylęgarnią zarazy wszelakiej. Epidemie cholery czy tyfusu to tylko niektóre z zasług smródki, aczkolwiek idące w tysiące ofiary zabójczej rzeki nie były wystarczającym powodem do jej zasypania! Finalnie po epidemii cholery w 1866 roku, która zabrała ze sobą ponad 4 tysiące osób zasypano Oławę śródmiejską i na jej miejscu założono ulicę. Po raz kolejny jednak pojawił się we Wrocławiu problem z wodą pitną… Choróbska Średniowieczny Wrocław niejednokrotnie nawiedzały epidemie, których występowanie potwierdzają źródła historyczne i oczywiście relacje kronikarzy. Wszyscy słyszeliśmy zapewne o dżumie, która dziesiątkowała raz po raz Europę. Pierwsza potwierdzona jej epidemia nawiedziła miasto już w 1315 roku i do czasu swej ostatniej wizyty w 1668 roku zebrała niewyobrażalne żniwo. Co ciekawe, a raczej zastraszające to fakt, że to wcale nie największa z nich, której apogeum przypadło na połowę XIV wieku była tą najgorszą, a epidemia z 1633 roku! Liczbę ofiar szacuje się na ponad 13 tysięcy, a dla upamiętnienia tego wydarzenia, zamiast słupa morowego, na placu biskupa Nankera umieszczono tabliczkę z tą właśnie datą. Kiedy ustąpiły już serie dżumy Wrocław ulubiły sobie kolejne epidemie – tyfusu oraz cholery czy gruźlicy, a nawet grypy! Oczywiście nie myślcie sobie, że to wyłącznie wina higieny! Niestety na epidemie składało się znacznie więcej czynników pośród których wymienić można bardzo niski standard życia czy wszechobecne ubóstwo, nieurodzajność plonów, prowadzące do głodu i kapryśna pogoda, która często była czynnikiem głównym. Poza tym nie bez znaczenia pozostawało zagęszczenie ludności w miastach i oczywiście szlaki handlowe na których można było całkiem za darmo dostać jakiś prezencik. Legendy polskie – Z piekła rodem Kronikarze wymieniają też inne choroby, które dręczyły ówczesnych wrocławian, a pośród nich paraliże, udary mózgu, żółta gorączka i rzecz jasna wszelkiego rodzaju zatrucia pokarmowe. Swoją drogą powinniśmy być wdzięczni tym ludziom za dar wiedzy jaki nam przekazali. To właśnie między innymi dzięki średniowiecznym wiem co możemy jeść, a co jest dla nas trujące. Dodatkowo, nie myślcie sobie, że nowotwór to coś nowego – niestety cholerstwo towarzyszy nam od zarania dziejów, więc także i w średniowieczu towarzyszyło naszym przodkom! Seks Wieki Średnie od seksu wolne nie były i choć kościół potępiał wszelkie dupy na boku, życie biegło swoim torem. Akt miłosny zatem, oprócz przyjemności, często dostarczał więcej wrażeń niż delikwenci mogliby oczekiwać. Tak jak i teraz zresztą, wstydliwe choroby były wstydliwe i wtedy. W sumie nie ma się czym chwalić, ale co najważniejsze dotyczyły one wyłącznie ludzi świeckich! Kanonicy mogli zarazić się kiłą czy rzeżączką wyłącznie przez powietrze. No przecież! Zarządzenie z 30 września 1552 roku nakazywało izolować chorych na syfilis i jemu podobnych od ludzi zdrowych. Tych przenoszono do szpitali św. Hioba (przed Bramą Mikołajską – u zbiegu ulicy Ruskiej i św. Mikołaja) i św. Łazarza (przy ulicy Traugutta). Swoją drogą kiła ma tyle nazw, że aż dziwne że w Poznaniu nie nazwano jej chorobą wrocławską. W każdym razie Rosjanie oskarżali nas o rozsiewanie motyli miłości, a my winiliśmy Niemców – ktoś winny być musi. Chełmno – Polskie miasto zakochanych Jak widzicie średniowiecze nie było wcale smutną epoką, działo się więcej niż możemy sobie wyobrazić. Pamiętajmy jednak, że wraz z nadejściem renesansu czy kolejnych epok smród i syf od razu nie zniknęły! Zmiany te wymagały sporo czasu, kilka wieków zanim doszliśmy do tego co mamy tak więc weźmy pod uwagę, że średniowiecze to tak naprawdę okres do końca XIX wieku pod wieloma względami. Czasami nawet mam wrażenie, że w pewnych sferach życia wciąż w nim tkwimy… Lektura: Wrocławskie wędrówki przez stulecia – Wojciech Chądzyński; wyd. Via Nowa; Wrocław 2009